10 paź 2013

Prolog ......

- Payne !!!! Zaczekaj !!! Nie uciekaj !! - słowa mojego przyjaciela nadal brzmią w mojej głowie. Dokładnie pamiętam ten sobotni wieczór kiedy to wracaliśmy paczką z nocnego klubu. <retrospekcja>
Wszyscy byliśmy pijani w dodatku po nie wielkiej ilości narkotyków. Wygłupialiśmy się jak to mieliśmy w zwyczaju, śmialiśmy się z różnych rzeczy. Kiedy zaczęliśmy zachowywać się zbyt głośno pewna grupka facetów próbowała nas uspokoić i tak doszło do bijatyki. Pamiętam jak przez mgłę ciosy tych kolesi. Chwilę później uciekałem przed nadjeżdżającym radiowozem policji. Alkohol i narkotyki zaczęły działać ze zdwojoną siłą. Biegłem ile sił w nogach jednak policjanci byli na to przygotowani. Jeden strzał w powietrze a ja znalazłem się na chodniku.
- Co my tutaj mamy ?? Amfetamina ??Porozmawiamy na komisariacie. – powiedział policjant wpychając mnie do radiowozu. W tamtym momencie było mi wszystko obojętne.
- Liam James Payne znowu się spotkamy. Który to już raz co ?? – spytał mnie arogancki koleś na komisariacie kiedy już w miarę doszedłem do siebie. W dalszym ciągu czytał zawartość mojej kartoteki a na mnie nie robiło to wrażenia ze względu na działające narkotyki. Nawet płacz własnej matki i sióstr nie ściągnął mnie na ziemię.
- Znowu go zamkniecie ? – pytała przez łzy moja rodzicielka.
- Tak tym razem na rok. Miejmy nadzieje, że to coś pomoże. – powiedział wpisując kolejną notatkę do mojej ,,przeszłości’’. Fakt to będzie mój trzeci raz na odwyku w ciągu dwóch lat. Wróciłem razem z rodziną do domu zabrać najpotrzebniejsze rzeczy.
- Słoneczko mam nadzieje, że jak się znowu zobaczymy będziesz normalnym człowiekiem. – powiedziała mama ocierając cieknące łzy.
- Już nigdy nie będę normalny. – odpowiedziałem chłodno po czym ruszyłem w stronę samochodu ojca. Odwiózł mnie pod samą bramę budynku ,,Dla uzależnionych’’. Inne miejsce niż zwykle. Z nieba zaczął padać gęsty deszcz. Czy tak właśnie mam pożegnać się z wolnością ??? ……….
Odkąd tutaj jestem minęły trzy miesiące. Mamy obecnie marzec więc początek wiosny. Ten czas spędzony tutaj to najgorsze co mogło mnie spotkać. Wcześniej nie spotkałem się z takim rygorem jak tutaj. Co wieczór powtarzam co wieczór przeszukują nasze pokoje, torby i łóżka aby upewnić się, że niczego nie bierzemy. Szczerze mówiąc to zdążyłem się do tego przyzwyczaić chociaż na samym początku miałem z tym spory kłopot. Buntowałem się przeciwko wszystkim, nie jadłem i mało co spałem. Byłem na ,,głodzie’’ jedyne o czym myślałem to zażycie działki i uwolnienie się od myśli.
- Liam goście do ciebie. – powiedziała moja opiekunka prowadząc mnie do osobnego pokoju. Po środku stał stół a przy nim 4 krzesła kiedy zobaczyłem moją mamę i Ruth. W kącie pokoju stał stolik , przy którym siedział jeden z ochroniarzy.
- Cześć skarbie jak się czujesz ?? – zapytała mnie mama łapiąc za rękę.
- Chcę stąd uciec ………



Tak więc zaczynam na nowo.......... pytanie czy uda mi się pobić mój wcześniejszy blog zależy od was. Te opowiadanie różni się od wcześniejszych więc mam nadzieje, że przypadnie wam do gustu. 

2 komentarze:

  1. Zaciekawiło mnie ale proszę, nie dawaj po milion wykrzyknikow i znakow zapytania... I trzy kropki w zupelnosci wystarcza. Mam nadzieje, ze to poprawisz bo naprawde zle sie czyta.
    Czekam na nastepny :)

    OdpowiedzUsuń