14 paź 2013

~ 1 ~

Nie chciałem tam spędzić ani jednego dnia dłużej. W głowie miałem już cały plan - plan idealny.
- Liam nie gadaj głupot nie możesz stąd odejść. - mówiła do mnie Ruth. Moja siostra była najsilniejsza psychicznie z naszej trójki. Wychodzi na to, że ja jestem najsłabszym ogniwem.
- Nie wytrzymam tutaj. - powiedziałem patrząc na swoje dłonie, które zaczęły lekko drżeć.
- To przez narkotyki a bardziej ich brak. - pocieszała mnie mama.
- Wy nie wiecie jak to jest siedzieć samemu w pokoju z daleka od kumpli. Wcześniej bywałem tutaj dwa razy po pół roku a teraz co muszę tutaj być przez te piepszone 365 dni. - powiedziałem wbijając palce w stół.
- Musisz być silny bracie.
- Łatwo mówić Ruth.... to nie ty musisz rzucić nałóg z dnia na dzień. Tak przyznaje jestem uzależniony ale tego nie się zrobić od tak. - odpowiedziałem bezsilnie. Całe te otoczenie, ci ludzie przypominali mi dlaczego tutaj jestem.
- Synku..... pamiętaj zawsze masz mnie, Ruth i Nicol. - mówiła ciepłym i spokojnym głosem mama.
- A co z tatą ? - zapytałem bliski płaczu.
- Nie chce mieć pod swoim dachem ćpuna dlatego Li musisz zacząć pracować nad sobą. - odpowiedziałam Ruth.
- Przepraszam muszę iść mam nadzieje, że mnie jeszcze odwiedzicie. - powiedziałem i odsunąłem się od stołu. Wróciłem do pokoju gdzie rzuciłem się na łóżko. Mój własny ojciec nie chce mnie znać.
Po raz kolejny usiadłem bezradnie na parapecie wpatrując się w przepiękny park, który po woli zaczął się zielenić. Fakt między mną a ojcem nigdy nie było kolorowo a zaczęło się kiedy wziąłem po raz pierwszy działkę amfetaminy. Od tamtego dnia było coraz gorzej, doszło do tego, że zacząłem sprzedawać swoje rzeczy a z czasem i sióstr aby mieć na narkotyki. Nie powiem kilka razy oberwałem od taty w twarz ale nie działało to na mnie. Ciągłe wizyty policji, jakieś kradzieże, coraz większe dawki a to wszystko kiedy miałem 17 lat. Wtedy byłem już mistrzem w tym co robiłem. Szkoła była dla mnie miejscem do szerokiego handlu z resztą wtedy już dawno byłem skreślony z listy uczniów. Nie jestem w stanie zliczyć ile razy rodzice przenosili mnie do innych szkół z nadzieją na poprawę. Osobiście dla mnie to był raj nowe miejsce - następni klienci. Dokładnie w dzień swoich 17 urodzin po raz pierwszy trafiłem na odwyk. Ciężko było się przyzwyczaić do takiego życia ale z każdym upływającym dniem znalazłem sprzymierzeńców i nasza działalność poszerzyła się o kilka kolejnych szkół. Kiedy opuściłem mury ,,więzienia'' przez pewien czas czułem się tak jak na początku jednak kolejne imprezy znów mnie w to wciągnęły. Przez pół roku udawało mi się unikac policji lecz na w lutym znów wpadłem. Kolejne sześć miesięcy w uwięzieniu... Wyszedłem najprawdopodobnie tydzień przed swoją 18. Strasznie się cieszyłem, nie długo. 2 stycznia czyli w nowy rok przegiąłem i zostaję tutaj przez najbliższy rok. Na ścianie na przeciwko łóżka wisiał kalendarz, w którym skreślałem dni spędzone tutaj. Trzy miesiące niby dużo ale w perspektywie następnych dziewięciu nie wygląda to dobrze.
- Liam zapraszam na zajęcia. - powiedziała do mnie Pani Rosse. Przy wszystkich ludziach musieliśmy opowiadać o swoich problemach co nie bardzo mi się podobało. Nasza grupa składała się z 10 facetów w moim wieku, po jednych było widać, że dobrze sobie radzą a po innych nie.
- Naszym tematem na dziś jest ,, Dlaczego sięgnąłem po narkotyki i alkohol ?'' - powiedział facet koło 40. Zastanawiałem się ale ja rzadko kiedy piłem więc jeden wątke z głowy.
- Liam proszę opowiedz nam o sobie. - zwrócił się do mnie.
- Zacząłem brać ze względu na towarzystwo. - krótko i na temat. Nie prosił mnie o żadną odpowiedź więcej. Spotkanie trwało około 2 godzin po czym do salki zawitała Pani Rosse.
- Słuchajcie jest taka sprawa następne tematy będę prowadzić z pomocą pewnej osoby ale o wszystkim się dowiedzie z później. Do zobaczenia za trzy dni. - powiedziała i wróciła tak skąd przyszła. Pokój dzieliłem z jakimś Tom'em nie powiem spoko gość ale ma przeszłość jeszcze gorszą niż ja.
- Ciekawe kto to będzie ? Jakiś staruszek czy sexi bomba ? - zastanawialiśmy się kiedy już rozeszliśmy sie do pokoi.
- Wolałbym to drugie. - odpowiedziałem śmiejąc się. Jedynym minusem bycia tutaj to był przymus nauki. Stwierdzili, że oni tutaj jak wykształcą i wychowają. Ich nie doczekanie... Wieczorem gdy udaliśmy się do stołówki na kolację rozpętała się afera między mną a największym kolesiem w zakładzie. Jak niby stwierdził przez ,,przypadek'' wylał na mnie ogromny kubek kompotu. Ze mną się nie zadziera dlatego zaczęliśmy się szarpać dopiero ochroniarze nas rozdzielili i zaprowadzili do dyrektora ośrodka.
- Panowie podajcie sobie dłonie. - zarządał. Ja chcąc mieć to z głowy wyciągnąłem do niego dłoń jednak on wstał i wyszedł z gabinetu. Spojrzałem pytająco na dyrcia.
- Ja sobie z nim porozmawiam na osobności. Możesz iść. - powiedział kierując wzrok w stronę kartek leżących na stole. Wróciłem do pokoju gdzie skorzysłałem z łazienki i skoczyłem do ciepłego łóżka.
~
Przebudziłem się około 2 kiedy usłyszałem szum na korytarzu. Wyjrzałem na korytarz i poczułem silny zapach dymu. Udałem się na drugi koniec gdzie zauważyłem ogromne płomienie. Kilka osób poszło w moje ślady i sprawdzali co się dzieje. Pobiegłem do pokoju, obudziłem Tom'a, spakowaliśmy nasze rzeczy, które wzięliśmy na plecy i udaliśmy się czym prędzej do innych pokoi. W końcu kiedy wszyscy już nie spali okazało się, że ogień zablokował nam jednyną drogę ucieczki czyli schody. Byliśmy na 3 piętrze i popadliśmy w lekką panikę. Wyjrzeliśmy na zewnątrz gdzie osoby z niższej części budynku stali w parku. Ogień w starsznym tępie zbliżał się do nas a my szybko musieliśmy myśleć jak zejść na dół...

___________________________________________________________
rozdział nie za długi ale jest ;D mam nadzieje, że przypadnie wam do gustu :) Komentujcie i wysyłajcie znajomym ;> buziole ♥ 

10 paź 2013

Prolog ......

- Payne !!!! Zaczekaj !!! Nie uciekaj !! - słowa mojego przyjaciela nadal brzmią w mojej głowie. Dokładnie pamiętam ten sobotni wieczór kiedy to wracaliśmy paczką z nocnego klubu. <retrospekcja>
Wszyscy byliśmy pijani w dodatku po nie wielkiej ilości narkotyków. Wygłupialiśmy się jak to mieliśmy w zwyczaju, śmialiśmy się z różnych rzeczy. Kiedy zaczęliśmy zachowywać się zbyt głośno pewna grupka facetów próbowała nas uspokoić i tak doszło do bijatyki. Pamiętam jak przez mgłę ciosy tych kolesi. Chwilę później uciekałem przed nadjeżdżającym radiowozem policji. Alkohol i narkotyki zaczęły działać ze zdwojoną siłą. Biegłem ile sił w nogach jednak policjanci byli na to przygotowani. Jeden strzał w powietrze a ja znalazłem się na chodniku.
- Co my tutaj mamy ?? Amfetamina ??Porozmawiamy na komisariacie. – powiedział policjant wpychając mnie do radiowozu. W tamtym momencie było mi wszystko obojętne.
- Liam James Payne znowu się spotkamy. Który to już raz co ?? – spytał mnie arogancki koleś na komisariacie kiedy już w miarę doszedłem do siebie. W dalszym ciągu czytał zawartość mojej kartoteki a na mnie nie robiło to wrażenia ze względu na działające narkotyki. Nawet płacz własnej matki i sióstr nie ściągnął mnie na ziemię.
- Znowu go zamkniecie ? – pytała przez łzy moja rodzicielka.
- Tak tym razem na rok. Miejmy nadzieje, że to coś pomoże. – powiedział wpisując kolejną notatkę do mojej ,,przeszłości’’. Fakt to będzie mój trzeci raz na odwyku w ciągu dwóch lat. Wróciłem razem z rodziną do domu zabrać najpotrzebniejsze rzeczy.
- Słoneczko mam nadzieje, że jak się znowu zobaczymy będziesz normalnym człowiekiem. – powiedziała mama ocierając cieknące łzy.
- Już nigdy nie będę normalny. – odpowiedziałem chłodno po czym ruszyłem w stronę samochodu ojca. Odwiózł mnie pod samą bramę budynku ,,Dla uzależnionych’’. Inne miejsce niż zwykle. Z nieba zaczął padać gęsty deszcz. Czy tak właśnie mam pożegnać się z wolnością ??? ……….
Odkąd tutaj jestem minęły trzy miesiące. Mamy obecnie marzec więc początek wiosny. Ten czas spędzony tutaj to najgorsze co mogło mnie spotkać. Wcześniej nie spotkałem się z takim rygorem jak tutaj. Co wieczór powtarzam co wieczór przeszukują nasze pokoje, torby i łóżka aby upewnić się, że niczego nie bierzemy. Szczerze mówiąc to zdążyłem się do tego przyzwyczaić chociaż na samym początku miałem z tym spory kłopot. Buntowałem się przeciwko wszystkim, nie jadłem i mało co spałem. Byłem na ,,głodzie’’ jedyne o czym myślałem to zażycie działki i uwolnienie się od myśli.
- Liam goście do ciebie. – powiedziała moja opiekunka prowadząc mnie do osobnego pokoju. Po środku stał stół a przy nim 4 krzesła kiedy zobaczyłem moją mamę i Ruth. W kącie pokoju stał stolik , przy którym siedział jeden z ochroniarzy.
- Cześć skarbie jak się czujesz ?? – zapytała mnie mama łapiąc za rękę.
- Chcę stąd uciec ………



Tak więc zaczynam na nowo.......... pytanie czy uda mi się pobić mój wcześniejszy blog zależy od was. Te opowiadanie różni się od wcześniejszych więc mam nadzieje, że przypadnie wam do gustu. 

Bohaterowie ^^



Liam James Payne – 29.08.1993
Od 16 roku życia boryka się z trudnym uzależnieniem od amfetaminy i alkoholu. Miał wielokrotnie konflikty z prawem. Ma kochającą rodzinę : wspaniałego ojca, świetne dwie, starsze siostry oraz najukochańszą osobę na świecie czyli mamę. Nie potrafi docenić tego co oni starają się zrobić dla niego. Nigdy nie był w dłuższym związku niż 2 miesiące. Z reguły ma dystans do nowo poznanych ludzi. Czy kolejna wizyta w ośrodku przyniesie zamierzone cele ??

Andy Samuels – 31.01.1991
Stawia kolejne kroki ku karierze zawodowego tancerza. Jako jedyny stara się zrozumieć i wesprzeć Liam’a. Można powiedzieć, że jest jego jedynym, prawdziwym przyjacielem. Ma wspaniałą dziewczyną Dianę, która staję się sławną twarzą w świecie mody.  Razem z Państwem Payne stara się naprowadzić go na dobrą drogę ale czy jego st
arania dadzą jakiś efekt ??





Diana Fox – 23.04.1992 
Początkująca modelka o zadziwiających wynikach jak na nowicjuszkę. Z Andy’m spotyka się od ponad roku. Zna Liama od samego początku znajomości ze swoim chłopakiem. Czasami ma dość świata wtedy bierze słuchawki i idzie pobiegać. Każdemu nie zależnie od problemu stara się pomóc. Czy uda jej się pomóc również Liam’owi ??






 
Zayn Malik-  (12.01.1993) Harry Styles - (01.02.1994)
Dwójka przyjaciół, którzy razem przebywają w ośrodku na odwyku. Harry jako bożyszcze kobiet potrafi  zakręcić w głowie każdej kobiecie. Zayn z reguły jest spokojny i dość cichy. Oboje mają ten sam problem co Liam – amfetamina. Czy połączą siły i wybrną z tego razem ??




Lena Grant – 10.08.1994
Dziewczyna, która w przyszłości chce pracować jako pedagog w ośrodkach leczących uzależnienia. Zostaje wolontariuszką i jednocześnie praktykantką w tym ośrodku. Otwarta na nowe znajomości jednak do każdej z nich ma pewien respekt. Pochodzi z rodziny zastępczej nadal poszukując biologicznych rodziców. Czy praca w takim ośrodku to najlepsza praca dla niej ??


Reszta osób występujących pojawi się wraz z nowymi postami.